W dzisiejszym wpisie znajdziecie odpowiedzi na pytania, które nurtowały mnie przed wyjazdem do Lwowa, ale też takie, które wydaje mi się, że inni mogą sobie zadawać, a w sieci trudno jest znaleźć odpowiedź.
1. Czy Lwów to polskie miasto?
Nie. Możnaby w zasadzie na tym krótkim stwierdzeniu poprzestać, ale byłoby to nieuczciwe. Lwów to miasto pełne śladów, które potwierdzają wieloletnią przynależność do Rzeczpospolitej. Jest zatem pomnik i plac Mickiewicza, jest stara apeteka, w której na ścianach szeroko informuje się o tym, że w tym miejscu Ignacy Łukasiewicz wynalazł lampę gazową, jest ulica Kościuszki i Kopernika, jest wreszcie wiele napisów na budynkach w języku polskim. Lwów nie wypiera się swojej historii. Spacerując po mieście i rozmawiając z ludźmi, łatwo dostrzec, że mieszkańcy są dumni ze swojego miasta i jego różnorodności, że szacunek do odmienności i wielokulturowość mają zapisaną w genach. Z drugiej strony trudne stosunki polsko-ukraińskie także zobaczymy na każdym kroku.
2. Czy we Lwowie jest tanio?
Lwów kusi niskimi cenami, podobnie jak inne miasta na Ukrainie. Wypad na 3-4 dni nie wydrenuje wam kieszeni.
3. Ile trzeba zapłacić za nocleg?
Ceny w apartamentach i pensjonatach oscylują w granicach 40 zł za dobę od osoby w sezonie letnim. Sporo droższe są hotele, szczególnie jeśli zależy wam na gwiazdkach i dodatkowych usługach. Nie ma ich we Lwowie wiele więc ceny są zbliżone do polskich a często nawet wyższe. Apartamenty i kwatery prywatne są jednak w przyzwoitym standardzie więc jest to dobra oferta.
4. Czy są we Lwowie dobre restauracje?
Są, z pewnością! Lwów to idealne miasto dla wielbicieli gastroturystyki. Można śmiało powiedzieć, że Lwów dobrymi i niedrogimi restauracjami stoi.
3. Ile trzeba zapłacić za nocleg?
Ceny w apartamentach i pensjonatach oscylują w granicach 40 zł za dobę od osoby w sezonie letnim. Sporo droższe są hotele, szczególnie jeśli zależy wam na gwiazdkach i dodatkowych usługach. Nie ma ich we Lwowie wiele więc ceny są zbliżone do polskich a często nawet wyższe. Apartamenty i kwatery prywatne są jednak w przyzwoitym standardzie więc jest to dobra oferta.
4. Czy są we Lwowie dobre restauracje?
Bardzo dobry obiad z napojami można zjeść za 30 zł i to nie w byle jakim barze. Moim zdaniem warto pozwolić sobie na więcej i zaszaleć w naprawdę dobrej knajpie. O tym gdzie warto zjeść i wypić będzie oddzielny post.
5. Czy we Lwowie warto korzystać z komunikacji miejskiej?
5. Czy we Lwowie warto korzystać z komunikacji miejskiej?
Przejazdy komunikacją miejską są nie tylko śmiesznie tanie - 0,75 zł za przejazd (w tym z lotniska do centrum), ale mogą też być niezłą atrakcją. Zabytkowy, jak na nasze warunki, tabor, przyspieszony kurs topografii miasta połączony z nauką ukraińskiego i przegląd "mody lwowskiej", to atrakcje same w sobie. Po wejściu do autobusu na lotnisku, w cenie otrzymać można także spektakl o wdzięcznym tytule "Kasownik". Fabuła jest bardzo prosta - każdy kto wsiada do autobusu musi kupić u kierowcy bilet, a następnie go skasować. Zabawa w kasowanie, a potem w obserowanie kolejnych pasażerów próbujących ustalić na jakiej zasadzie działa ukraiński kasownik, wprawia w dobry humor "od ręki".
6. Czy Lwów można zwiedzać na pieszo?
Można i warto. Lwów to piękne miasto i wdzięczne do zwiedzania na nogach. Wszystkie najważniejsze zabytki znajdują się w zasięgu spaceru. Najbardziej oddalony jest Cmentarz Łyczakowski, na który jednak nadal można dojść pieszo - to około 2 km od ścisłego centrum. My połączyliśmy pieszą wycieczkę na Wysoki Zamek ze zwiedzaniem Skansenu i Cmentarza Łyczakowskiego - zajęło nam to niemal cały dzień, wróciliśmy solidnie zmęczeni, ale uważam, że było warto. Lwowskie ulice, szczególnie latem, nie są bardzo ruchliwe, a szerokie chodniki i kawiarniane ogródki zachęcają do nieśpiesznego zwiedznia miasta w najbardziej ekologiczny sposób.
7. Czy rowerzyści polubią Lwów?
Jeśli lubicie zwiedzać miasto z perspektywy roweru, musicie pogodzić się z tym, że ścieżki rowerowe są tylko w centrum, na niewielkich dystansach i bez jakiejkolwiek logiki. Rowery nie są we Lwowie szczególnie popularne, ani wśród mieszkańców (tych na rowerach jest naprawdę niewielu) ani turystów (nie udało nam się trafić nawet na jedną wypożyczalnię).
8. Czy to prawda, że we Lwowie jest mnóstwo polskich turystów?
Prawda. Lwów jest bardzo popularny wśród naszych rodaków, a pewnie wobec licznych tanich lotów popularność ta będzie jeszcze rosła. Przed wyjazdem naczytałam się o okupujących Lwów Polakach pijących na umór i prawdę powiedziawszy spodziewałam się tego, co w Krakowie robią Brytyjczycy, a w Gdańsku Norwegowie. Na szczęści nie jest tak źle, co nie oznacza, że nie spotkaliśmy grup "trzeciej świeżości" świętujących ostatnie dni stanu kawalerskiego. Takie widoki są przykre, ale pocieszam się, że tylko Polacy to robią. Poza tym Lwów jest pełen Polaków - w róźnym wieku, z różnych zakątków, ludzi, którzy zwiedzają Lwów po swojemu.
9. Czy Lwów jest miastem imprezowym?
Uwaga, naszym zdaniem nie, chociaż większość powie, że tak! Byliśmy tam na przełomie lipca i sierpnia, pogoda była cudnowna, ludzi tłum. Wieczorami jednak trudno było znaleźć bar czy pub, w którym można byłoby posiedzieć dłużej niż do 23. Mieliśmy wrażenie, że o północy działają już tylko 2-3 lokale (nie licząc legendarnej Pijanej Wiśni, która nigdy nie zasypia), a kto ma ochotę się bawić, powinien zaopatrzyć się w "monopolu" i wraz z pozostałymi amatorami nocnych imprez siąść na jednym z pomników znajdujących się na rynku lwowskim i tam spożywać to, co się zakupiło. Nam akurat ta forma "imprezowania" nie odpowiadała i to jest nasz największy zarzut.
10. Jak we Lwowie z internetem?
Ukraińcy dobrze wiedzą, że wszyscy zagraniczni turyści potrzebują go jak kania dżdżu, w związku z czym w każdej knajpie jest dostępna, często otwarta (niezabezpieczona) sieć wifi. Jeśli to dla was za mało (za mało elastyczne lub za mało popularne), a przyjechaliście na dłużej, warto zaopatrzyć się w ukraińską kartę telefoniczną. Nie trzeba jej rejestrować, jak to ma miejsce u nas od pewnego czasu, a zarówno połączenia do Polski jak i sam dostęp do internetu są wielokrotnie tańsze niż w roamingu.
6. Czy Lwów można zwiedzać na pieszo?
7. Czy rowerzyści polubią Lwów?
Jeśli lubicie zwiedzać miasto z perspektywy roweru, musicie pogodzić się z tym, że ścieżki rowerowe są tylko w centrum, na niewielkich dystansach i bez jakiejkolwiek logiki. Rowery nie są we Lwowie szczególnie popularne, ani wśród mieszkańców (tych na rowerach jest naprawdę niewielu) ani turystów (nie udało nam się trafić nawet na jedną wypożyczalnię).
8. Czy to prawda, że we Lwowie jest mnóstwo polskich turystów?
Prawda. Lwów jest bardzo popularny wśród naszych rodaków, a pewnie wobec licznych tanich lotów popularność ta będzie jeszcze rosła. Przed wyjazdem naczytałam się o okupujących Lwów Polakach pijących na umór i prawdę powiedziawszy spodziewałam się tego, co w Krakowie robią Brytyjczycy, a w Gdańsku Norwegowie. Na szczęści nie jest tak źle, co nie oznacza, że nie spotkaliśmy grup "trzeciej świeżości" świętujących ostatnie dni stanu kawalerskiego. Takie widoki są przykre, ale pocieszam się, że tylko Polacy to robią. Poza tym Lwów jest pełen Polaków - w róźnym wieku, z różnych zakątków, ludzi, którzy zwiedzają Lwów po swojemu.
9. Czy Lwów jest miastem imprezowym?
Uwaga, naszym zdaniem nie, chociaż większość powie, że tak! Byliśmy tam na przełomie lipca i sierpnia, pogoda była cudnowna, ludzi tłum. Wieczorami jednak trudno było znaleźć bar czy pub, w którym można byłoby posiedzieć dłużej niż do 23. Mieliśmy wrażenie, że o północy działają już tylko 2-3 lokale (nie licząc legendarnej Pijanej Wiśni, która nigdy nie zasypia), a kto ma ochotę się bawić, powinien zaopatrzyć się w "monopolu" i wraz z pozostałymi amatorami nocnych imprez siąść na jednym z pomników znajdujących się na rynku lwowskim i tam spożywać to, co się zakupiło. Nam akurat ta forma "imprezowania" nie odpowiadała i to jest nasz największy zarzut.
10. Jak we Lwowie z internetem?
Ukraińcy dobrze wiedzą, że wszyscy zagraniczni turyści potrzebują go jak kania dżdżu, w związku z czym w każdej knajpie jest dostępna, często otwarta (niezabezpieczona) sieć wifi. Jeśli to dla was za mało (za mało elastyczne lub za mało popularne), a przyjechaliście na dłużej, warto zaopatrzyć się w ukraińską kartę telefoniczną. Nie trzeba jej rejestrować, jak to ma miejsce u nas od pewnego czasu, a zarówno połączenia do Polski jak i sam dostęp do internetu są wielokrotnie tańsze niż w roamingu.
Komentarze
Prześlij komentarz